Dzieło Biblijne
I Kongres Biblijny; prelekcja VII Drukuj E-mail

Ks. dr Wojciech Popielewski

"Od «Siódmej pieczęci» I. Bergmana po «Legion» C. Stewarta:

czego laicka sztuka filmowa szuka w Apokalipsie św. Jana?

            Kolejne zagadnienie, omówione podczas Kongresu, dotyczyło wykrzywiania i zmieniania treści Biblii, szczególnie Apokalipsy św. Jana, jakie dokonywane jest w niektórych obrazach filmowych. Mówił o tym ks. dr Wojciech Popielewski w wykładzie zatytułowanym:Od «Siódmej pieczęci» I. Bergmana po «Legion» C. Stewarta: czego laicka sztuka filmowa szuka w Apokalipsie św. Jana?

            Prelegent zauważył, że współcześnie to właśnie film jest jedną z podstawowych form interpretacji misterium chrześcijaństwa, gdyż jest to przekaz o ogromnej sile oddziaływania. Zauważył to już papież Pius XI w 1936r., gdy w encykliceVigilanti cura” („O widowiskach kinematograficznych”) pisał, że miliony codziennie coś oglądają i żenie ma dzisiaj innego czynnika, który by tak potężnie oddziaływał na tłumy jak kinematograf.

            Apokalipsa św. Jana zajmuje w historii sztuki specjalne miejsce. Zawarte w niej obrazy i metafory weszły na stałe do kanonu szeroko pojętej kultury i w masowej wyobraźni termin „apokalipsa” oznacza zniszczenie, katastrofę i śmierć. Apokalipsę Janową sprowadzono głównie do roli złowieszczej przepowiedni na temat historii i przyszłości. Jak zauważa jednak kard. Gianfranco Ravasi, być może właśnie ze względu na taką wybiórczą, ale ekscytującą lekturę, dzieło to jest nieprzerwanie obecne w historii kultury zachodniej.

            Ks. Wojciech Popielewski powiedział: „Apokalipsa Janowa może, jak żadna inna księga biblijna, pomogła całym pokoleniom podjąć refleksję nad tym, co nieuchronne; nad przemianą i kresem świata w obecnym kształcie.

            Człowiek, który nie może sięgnąć pamięcią do własnego początku, przez całe swoje życie nosi w sobie pamięć o własnym końcu. I kiedy sięga do Biblii, co widzi? Widzi własne życie, rozpięte między pierwszym słowem Boga, który wydobywa wszystko z niebytu, a ostatnim. Przy czym końcowe strony Biblii brzmią w masowej świadomości tonami oczekiwania na nieuchronny koniec.

            Jest to tego rodzaju recepcja, w której doświadczenie wiary miesza się z prostą logiką, która podpowiada, że każdego z osobna i wszystkich razem czeka kres. Łatwiej wtedy ludzkiej wyobraźni sięgnąć po wizje z ostatniej księgi Biblii, gdzie orędzie o odnowieniu wszystkiego w Chrystusie miesza się z bardzo sugestywnymi obrazami, w które Jan opakowuje swoje orędzie. Kiedy to wszystko nałoży się na siebie, często ginie istota Apokalipsy o misterium Baranka, o zwycięstwie Boga, a w wyobraźni pozostają same obrazy Bestii, smoka, szarańczy, jeziora ognia, siarki. Tak Apokalipsa staje się synonimem katastrofy.”

            Tak właśnie Księgę Biblii przedstawia większość produkcji filmowych, zwanychapokaliptycznymi. Filmy te bardzo zróżnicowane: od dramatu, przez film przygodowy do science fiction czy horroru. Wspólną cechą tych filmów jest to, że Apokalipsa św. Jana jest w nich jedynie punktem wyjścia do przedstawienia końcowej zagłady całej Ziemi, bądź jej części. Autorzy tych filmów rozmaicie sobie ten koniec wyobrażają, a dzięki możliwościom technicznym mogą na ekranie pokazać sceny mocne, budzące przerażenie i podziw. W tego typu filmach nie ma w ogóle mowy o Bogu, lub padają pytania o to, czy to On jest głównym reżyserem zagłady (Apokalipsaz 2007r.) Filmów tych nie kończy katastrofa. Wiele z tych produkcji pokazuje, że historia toczy się dalej i że w tej ekstremalnie trudnej sytuacji albo jest jakaś droga wyjścia, albo nawet katastrofę można powstrzymać. Można więc uznać, że filmy te pełnią swoistą rolę ostrzegania człowieka przed zagładą. Ta zagłada może bowiem nastąpić z jego własnych rąk.

            Jest też drugi rodzaj filmów. Obrazy w nich występujące nawiązują bezpośrednio do treści samej Apokalipsy i do wątków w niej zawartych. Filmów tych jest jednak zdecydowanie mniej, a z wyżej opisanymi łączy je wątek zbliżającego się końca. Ks. Popielewski omówił szerzej trzy z nich:Siódmą pieczęćIngmara Bergmana,LegionScotta Stewarda iSiódmy znakCarla Schultza.

            Prelegent podkreślił, że jego zdaniem konieczne jest śledzenie wątków biblijnych w produkcjach filmowych, zwłaszcza w tych, które nie są z definicji religijnymi czy biblijnymi, jak podane wyżej. Dzięki temu można zaobserwować, w jaki sposób kino interpretuje Biblię. W interpretacji kinowej nie ma jednak znaczenia to, do czego dochodzą egzegeci. Każdy z twórców proponuje własne interpretacje i próby zrozumienia postaci i wydarzeń biblijnych. Egzegeta i artysta stają więc w obliczu tej samej tajemnicy Słowa, jednak egzegeta próbuje tę tajemnicę wyjaśnić, a artysta rości sobie prawo do tego, żeby to Słowo i zawartą w Nim tajemnicę jeszcze raz wytworzyć, niejako ukształtować ją samemu. Stąd pojawiają się pytania do egzegety: „Czy to jest ciągle ta sama tajemnica? Czy na ekrany nie trafia, a przez to do masowej świadomości i wyobraźni, tajemnica zniekształcona?”

            To zniekształcanie i przeinaczanie tajemnicy Słowa stanowi wyzwanie dla Kościoła. Dzięki filmowi i sposobowi, w jaki przedstawiane w nim treści biblijne, można jasno zobaczyć, jak naprawdę zostało zrozumiane oficjalne nauczanie Kościoła w danym temacie. Te niekanoniczne interpretacje Pisma Świętego będą wywierały na odbiorców większy wpływ niż oficjalne stanowisko nauczającego Kościoła.

            FilmSiódma pieczęć” Ingmara Bergmana został przez krytykę nazwany „ponadczasowym” i „uniwersalnym”. Tytuł filmu nawiązuje wprost do słów Apokalipsy: „A gdy [Baranek] otworzył pieczęć siódmą, zapanowała w niebie cisza, jakby na pół godziny” (Ap 8,1) Ta cisza – silentium sacrum – poprzedza sąd, koniec świata. Świadczą o tym też znaki końca, postrzegane i interpretowane przez wrażliwość średniowiecza. Reżyser w ogóle nie zbliża się do tajemnicy końca i sądu. On nie ocenia, czy znaki są przez ludzi właściwie odczytywane, czy koniec świata rzeczywiście nadejdzie.

            Dla Bergmana koniec świata jest czymś namacalnym, dotykalnym i nieuchronnym w przeżyciu śmierci jednego konkretnego człowieka. Ta siódma pieczęć zrywana jest tyle razy, ile razy rodzi się człowiek. Tyle też razy ludzi będzie dotykała tajemnica śmierci, będzie odbywał się sąd. Tyle też będzie końców świata. To między innymi takie ujęcie tematu sprawia, że dzieło Bergmana jest dla biblisty czymś wyzywającym, a dla masowego odbiorcy czymś rzeczywiście uniwersalnym i ponadczasowym.

            W filmie widać szacunek dla tajemnicy Słowa i tajemnicy Sądu. Reżyser nie mówi jednak widzom, czy dobrze odczytuje znaki końca. Podkreśla za to, że póki trwa to silentium sacrum, ludzie mogą nieustannie błagać Wszechmogącego Boga o miłosierdzie w imię Męki Jezusa – Baranka.

            Prelegent wskazał, że symboliczna doba z życia grupy bohaterów, owo apokaliptyczne pół godziny, to metafora jednego ludzkiego istnienia. Kiedy rodzi się człowiek, już zaczyna się silentium sacrum, a człowiek podąża na spotkanie ze Stwórcą. Bergman nie pokazuje, co dzieje się potem, gdy w dramatycznym tańcu Śmierć poprowadzi bohatera i jego towarzyszy. Do tego nikt nie ma dostępu i to reżyser z szacunkiem pozostawia. Ale ukazuje z całym dramatyzmem pytanie człowieka, który wie, że umrze i że idzie na spotkanie z Bogiem. To jest prawdziwa godzina sądu człowieka. Bóg jest bowiem zarazem i pragnieniem, i zmaganiem, tęsknotą i bólem w niemocy zrozumienia i dotknięcia.

            Reżyser ukazał w kilku sekwencjach filmu Baranka w tajemnicy Wcielenia. Jest nim Chrystus na drzewie krzyża. Ten Ukrzyżowany Baranek Apokalipsy to jednocześnie Brat ludzi, których będzie sądził. To daje nadzieję. W obrazie Bergmana można dostrzec piękny obraz tajemnicy Wcielenia, która zanim zapowiedziała człowiekowi sąd, przeżyła jego własny los. Pieczęcie odwiecznych wyroków Boga zrywa Ten, którego ludzie przebili.

            Drugim omówionym filmem był „Legion” Scotta Stewarda z 2010r. Fabuła filmu nawiązuje do 12 rozdziału Księgi Objawienia: środek pustyni, brzemienna kobieta, zagrożone dziecko. Inne odniesienia do Apokalipsy: chór archaniołów, Gabriel, Michał. W filmie jest bardzo dużo odniesień biblijnych, jednak w miarę oglądania filmu okazuje się, że ten akurat obraz kinowy całkowicie wypacza chrześcijańskie misterium. Z treści filmu wynika, że całe zło, które ma spaść na ludzkość, i śmierć, jaka ma ją pochłonąć, oraz zniszczenie, któremu poddany ma zostać świat, związane są z tym, że Bóg stracił wiarę w człowieka. W filmie dominuje ta straszna karykatura Boga, Jego relacji do ludzi. Jeżeli Bóg utracił wiarę w człowieka, to czym jest nadzieja, po co ma urodzić się to szczególne dziecko? Przecież tajemnica Wcielenia to najwyższy wyraz wiary Boga w człowieka.

            Następnym omówionym filmem, również zniekształcającym treści biblijne, był Siódmy znakCarla Schultza z 1988r. W filmie tym wymieszane zostały treści dawnych proroctw Starego Testamentu z Apokalipsą, a ta z rzekomo judeochrześcijańską mitologią. Pojawia się tu wątek reinkarnacji czy też swoistego déjà vu: kobieta, która nosi w łonie dziecko, które może być pierwszym dzieckiem bez duszy, jest jednocześnie matką Chrystusa. Kiedy skazywano Go na śmierć, nie chciała oddać za Niego życia. Teraz ma drugą szansę. On jest Barankiem Apokalipsy.

            Głównym przekazem tego filmu jest zrównanie wszystkich religii ze sobą. Nie ma kogoś takiego jak Mesjasz chrześcijan. Wszyscy ludzie czekają na tego, kto będzie jedynie wykonawcą gniewu Boga. On nie przyniesie zbawienia, tylko sąd. W filmie można dostrzec również wezwanie do tego, by odrzucić Boga, bo jedynie to da ludziom drugą szansę. Pojawia się jednak pytanie, czego ta szansa ma dotyczyć. Nie ma bowiem nadziei wbrew Bogu, bez Boga.

            Podczas podsumowania, powołując się na słowa bł. Jana Pawła II z „Listu do artystów” prelegent wskazał, że ścisły związek sztuki i wiary jest dwojaki. Z jednej strony sztuka pozwala zrozumieć wiarę, wejść w głębię Misterium, dlatego służy wierze. Albo sztukę cechuje nieobecność Boga lub sprzeciw wobec Boga. Dostrzec jednak trzeba i trzeci rodzaj spotkania wiary i sztuki: sztuka nie odcina się od Boga i obficie czerpie z dziedzictwa chrześcijańskiego z tym jednak, że z premedytacją to Misterium chrześcijańskie przedstawia w niezwykle wypaczony sposób.

            Gdyby istniały tylko te dwie wyżej wymienione drogi spotkania sztuki i wiary, można by precyzyjnie wskazać obszary działalności ewangelizacyjnej Kościoła: korzystać ze sztuki, gdy ta łączy się z wiarą, a jeśli milczałaby ona o Bogu, wówczas inspirować ją treściami religijnymi. Co jednak w sytuacji, gdy wiele obrazów filmowych, inspirowanych Apokalipsą, trafia do milionów odbiorców i stawia im przed oczy karykaturę najdroższego dla chrześcijan Misterium? Jest to niewątpliwie wezwanie do ciągle ponawianej ewangelizacji i dialogu z kulturą, gdyż treść wielu filmów, inspirowanych Apokalipsą, nie prowadzi w żadnym wypadku do zrozumienia istoty chrześcijańskiego orędzia, a je po prostu wypacza. Stąd pojawiła się konkluzja, że „nie tylko Kościół ciągle potrzebuje sztuki, ale sztuka, przynajmniej taka, o jakiej mówiliśmy, pilnie potrzebuje Kościoła. A na pewno bardzo pilnie potrzebują go jej masowi odbiorcy.”

 

Refleksja: Łatwo jest oburzać się na zafałszowany obraz Boga, jaki pojawia się często w obrazie filmowym. Po części wypływa on ze złej woli twórcy, często z jego niewiedzy i nieznajomości orędzia chrześcijańskiego. Ale przecież i ja często tworzę sobie obraz Boga niezgodny z Objawieniem, zawartym w Piśmie Świętym i przekazuję go najbliższemu otoczeniu. Wprawdzie zasięg oddziaływania mojego „obrazu” z pewnością jest dużo mniejszy, niż obrazu kinowego, jednakże jest równie szkodliwy. Muszę więc nieustannie szukać prawdziwego oblicza Pana, a to wezwanie do znalezienia czasu na modlitwę, a także do pokornego i wytrwałego czytania Pisma Świętego.

 

Oprac.: Elżbieta Krzewińska

< Poprzedni   Następny >


Dzieło Biblijne

Mambo is Free Software released under the GNU/GPL License.
Mambo 4.5.5 PL powered by MamboPL.com Team

© Copyright Słowo Biblijne 2006. All rights Reserved. Made in quaint.pl